Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

x

23-25/10/2014

fot. Maciej Zakrzewski
Galeriafot. Maciej Zakrzewski

MANSURIAN / CARTER. STRING
Anja Lechner / Tigran Mansurian / NeoQuartet

Pierwszy dzień festiwalu minął pod znakiem muzyki ormiańskiej: spotkanie z Tigranem Mansurianem, dwa dokumenty filmowe, a potem wyjątkowy koncert. Muzyka Mansuriana brzmiała śpiewnie, przejmująco, ascetycznie - właśnie tak, jak mówił o niej chwilę wcześniej kompozytor. Kwartet Elliotta Cartera przypominał natomiast dźwiękową układankę znakomicie kontrastującą z uczuciowością Ormian.
Magdalena Nowicka

Tytuł festiwalu – Nostalgia – z pewnością znalazł swoje odbicie w programie czwartkowego koncertu w podświetlonym zielenią kościele oo. Dominikanów. Rozpoczynające wieczór cztery pieśni ormiańskiego kompozytora Komitasa w aranżacji jego duchowego spadkobiercy – bohatera tegorocznej edycji, Tigrana Mansuriana, wyraźnie oparte na muzyce ludowej, można traktować jako tęsknotę za krajem i jego tradycją, która uległa zagładzie na skutek ludobójstwa Ormian.

Zwrócona ku przeszłości, choć bardziej niż muzyka jego poprzednika nastawiona na poszukiwanie nowych brzmień, twórczość samego Mansuriana także ściśle związana jest ze śpiewem, nie tylko w cyklu pieśni w transkrypcji na wiolonczelę – Four hayrens, ale również w II Kwartecie, w którego dwóch pierwszych częściach współbrzmienie instrumentów smyczkowych miejscami przypominało wokalny czterogłos. Dość szokująco na tym tle wypadł całkowicie pozbawiony odniesień tonalnych II Kwartet Smyczkowy Elliotta Cartera, choć i ten utwór można potraktować nostalgicznie – jako tęsknotę za minionym czasem dawnej awangardy.  
Ewa Chorościan

Pierwsza część koncertu wywarła na mnie ogromne wrażenie. Prostota brzmień, wrażliwość kompozytora i ogólna atmosfera stworzyły niesamowity klimat, który opisywał dźwiękiem przeróżne historie […]. Współpraca z wiolonczelistką Anją Lechner wydaje się czymś niezwykłym. Po występie, jak i w trakcie koncertu, skłania do refleksji nad tym, co chciał nam przekazać kompozytor. 
Anna Bartyzel

O dzisiejszym koncercie nie sposób mówić w oderwaniu od poprzedzającego je spotkania z kompozytorem. Tigran Mansurian, człowiek głęboko refleksyjny i pełen pasji, otwiera przed słuchaczem drzwi do pięknego, tajemniczego, pełnego tęsknoty i nostalgii świata, który daje jednocześnie poczucie powrotu do korzeni - zarówno gdy o muzyce opowiada słowem, jak i poprzez swoje kompozycje. Wielką zaletą programu dzisiejszego koncertu było zestawienie utworów Mansuriana z różnych okresów twórczości, a także umieszczenie w programie niezwykle poruszającej i trafiającej do serca muzyki Komitasa, głęboko osadzonej w armeńskiej tradycji narodowej, a jednocześnie wydającej się być niezwykle uniwersalną w odbiorze. Pokazało to różnorodność języka muzycznego Mansuriana na przestrzeni dekad, a także pozwoliło dotknąć źródła najsilniejszych inspiracji kompozytora.
Marta Beszterda

W utworach Mansuriana przenikały się subtelna obecność wschodniej melodyki, burdonowe brzmienie wiolonczeli i minimalistyczny akompaniament. Krótkie, choć treściowo bogate kompozycje poruszały jesienne strony duszy. Z tego też powodu kwartet Elliota Cartera nie znalazł wczoraj swojego miejsca w kościele Dominikanów. 
Irmina Kalotka

Już pierwszy dzień przyniósł zderzenie dwóch różnych osobowości patronujących tegorocznej edycji festiwalu. Tigrana Mansuriana z jego spokojem, śpiewnością, powtarzalnością prostych motywów i współbrzmień oraz Elliotta Cartera z gęstą, pełną napięcia, niuansów i zmieniającą się nieustannie fakturą II Kwartetu Smyczkowego. Wiolonczela (Anja Lechner) zabrzmiała bardzo lirycznie, zarówno w niskich, jak i wysokich rejestrach, a NeoQuartet wzbudzał respekt skupioną grą „długodystansowców”. Każdy sam musi teraz odpowiedzieć na pytanie, do którego z tych światów mu bliżej…
Ewa Schreiber, prowadząca warsztaty

MANSURIAN / CARTER. PIANO
Maciej Grzybowski

„Zaakceptuj chaos!” – wzywa słuchacza kompozycja Elliotta Cartera Night Fantasies – „a dostrzeżesz różnorodność zmian tworzących utwór – tempa, artykulacji, natężenia dźwięku, napięcia i odprężenia”. Dla odbiorcy już pogodzonego z trudną do ogarnięcia formą muzyki Cartera, uderzające mogło być następnie zetknięcie z napisaną 35 lat wcześniej Sonatą fortepianową. Utwór zaskakiwał wyraźnymi dążeniami tonalnymi przeplatanymi w pierwszej części burzliwymi odcinkami dalekimi od tonalności oraz pojawiającymi się w dalszej części fragmentami fugowanymi, a w ostatniej, wręcz impresjonistycznymi rozświetlonymi akordami. Obok dwóch rozległych kompozycji Cartera w programie piątkowego koncertu pojawiły się jeszcze jego trzy ażurowe, punktualistyczne miniatury Tri-Tribute. Na tle kompozycji Elliotta Cartera utwory Tigrana Mansuriana nie wypadały tego wieczoru aż tak efektownie i z pewnością wzbudziły rozdźwięk z obrazem kompozytora szeroko czerpiącego z tradycji, który artysta przedstawił nam poprzedniego dnia podczas spotkania i koncertu.
Ewa Chorościan

Drugi koncert Festiwalu odsłonił inne oblicze Tigrana Mansuriana – jego miniatury fortepianowe łączyły tradycję tzw. II szkoły wiedeńskiej z właściwą kompozytorowi ormiańską nostalgią. Night Fantasies Elliota Cartera w niczym nie przypominały natomiast „muzyki nocy”. Złożona struktura utworu, pozorna przypadkowość dźwięków i niepokojące zestawienia współbrzmień wciągały słuchacza w intelektualną grę, by na końcu, subtelnie zamilknąć. Z kolei w Sonacie, utworze wielowątkowym i bardzo zaawansowanym technicznie, Carter pokazał spektrum możliwości brzmieniowych instrumentu, które z wyczuciem i profesjonalizmem zaprezentował pianista Maciej Grzybowski.
Magdalena Nowicka

Tigran Mansurian, po piątkowym koncercie komentowany jako „przyjemny, prosty, wymowny, refleksyjny czy tradycyjny” w kompozycjach fortepianowych udowodnił, że romans z drugą szkołą wiedeńską to nieoceniony wkład w warsztat kompozytora. Awangardowe oblicze głównego bohatera festiwalu nie stwarzało jednak wrażenia, że obcujemy z drugim biegunem w jego twórczości. Minimalizm, emocjonalność i pewna jasność przekazu mimo zastosowania awangardowych środków to coś, co sprawia, że ormiańskiego kompozytora chce się poznawać dalej. 

Ekspresyjna i niespokojna gra Macieja Grzybowskiego, choć pełna estetycznej przyjemności, utrudniała nieco odbiór słynnej Carterowskiej formy. Szczególnie w przypadku Night Fantasies miałam poczucie, że nie stałoby się nic złego, gdyby kserokopie partytury trafiły do rąk publiczności ku chwale wspólnej zabawy w szukanie tropów. Sonata z 1947 (jeszcze z okresu neoklasycznych przyzwyczajeń) była za to przyjemną przeprawą przez
nowocześnie potraktowaną formę sonatową (tu szczególnie zachwycała zapętlająca się polifoniczna repryza). 

Irmina Kalotka

MANSURIAN / CARTER. ORCHESTRA
Orkiestra Kameralna l’Autunno / Chór Akademicki UAM / Adam Banaszak

Ostatni koncert tegorocznej Nostalgii rozpoczęła kameralna kompozycja Elliotta Cartera Tempo e tempi, stanowiąca cykl refleksyjnych pieśni, na sopran i kwartet instrumentalny (skrzypce, wiolonczelę, obój i klarnet). By w pełni oddać tekst włoskiej poezji, głos został tu potraktowany bardzo tradycyjnie, a szczególnie urokliwe były duety wokalistki z poszczególnymi instrumentami. Jeszcze subtelniej, pomimo, że na scenie pojawiła się cała orkiestra smyczkowa, zabrzmiała hipnotyzująca, w pewnym sensie minimalistyczna w środkach kompozycja Sound Fields. Festiwal zwieńczyło wyczekiwane i wzbudzające ogromne emocje Requiem Tigrana Mansuriana, będące hołdem dla ofiar ludobójstwa Ormian, a także, o czym wspominał kompozytor, wyrazem ludzkiego przerażenia i bólu.
Ewa Chorościan

Ostatni dzień festiwalu stanowił piękny hołd złożony ofiarom ludobójstwa z 1915 roku. W centrum wydarzeń znalazło się Requiem Tigrana Mansuriana, które poruszało dramatyzmem a zarazem ascetycznością brzmienia i wykorzystanych środków fakturalnych. Spośród wszystkich części najbardziej wyróżniała się sekwencja Dies irae, w której kompozytor zawarł krzyk przerażenia, wciąż żywy w jego wspomnieniach. Eksperymentalne Sound Fields utwierdziło mnie w przekonaniu o niezwykłej oryginalności stylu Elliotta Cartera, podobnie jak jego Tempo a tempi, w którym kompozytor przełożył na swój własny język muzyczny typową dla opery ekspresję wokalną.
Magdalena Nowicka

Koncert wieńczący tegoroczną Nostalgię był najciekawszym wydarzeniem 
muzycznym Festiwalu. Złożyło się na to kilka czynników: różnorodność składów wykonawczych, spójność programu i wieńczące koncert dzieło wokalno-instrumentalne - Requiem - oczekiwane z niecierpliwością przez większość festiwalowej publiczności. Tigran Mansurian podkreślał przed koncertem, że Requiem powinno być osobistą opowieścią kompozytora, możliwie najbliższą prawdzie. I taki też był język muzyczny tej opowieści - szczery, bardzo emocjonalny i pozbawiony zbędnego patosu.

Marta Beszterda